4. Incident.

"Co ja najlepszego zrobiłam?!"
   Te słowa pomyślane dzisiejszego ranka stały się motywem przewodnim następnych kilku miesięcy.
   Dopiero po przebudzeniu poukładałam sobie w głowie wszystko, co zaszło wczorajszego dnia. Zastanawiałam się czy powinnam mówić o tym Libby czy jednak zachować to dla siebie. Była to moja przyjaciółka więc postanowiłam ją wtajemniczyć.
   Zjadłam samotnie śniadanie (ponownie), zarzuciłam na siebie błękitną marynarkę i wyszłam. Czując na skórze promienie słońca i unoszący się zaduch w powietrzu doszłam do wniosku, że zamiast szpilek powinnam założyć raczej eleganckie sandałki. Spojrzałam na zegarek. Było już dość późno więc zrezygnowałam z wrócenia się do domu. Całą drogę do szkoły spędziłam na rozmyślaniach: Jak mam się dzisiaj zachowywać w stosunku do Nathana? Jak się z nim przywitać? Co Libby o tym pomyśli? Jak jej o tym w ogóle powiedzieć? Z tego wszystkiego o mało co nie wpadłam pod samochód. Zdenerwowany kierowca zdążył mnie zwyzywać i pokazać środkowy palec zanim ocknęłam się z transu.
- Caroline!- Krzyknęła na mój widok Libby.- Co się tak ciepło ubrałaś? Chyba że za zakonnicę się przebierasz?- Roześmiała się.
- Daj spokój. Prawie wpadłam pod samochód. Poza tym może właśnie chcę zostać zakonnicą, nie myślałaś o tym?
- Pewnie tak gorliwie się modliłaś w drodze do szkoły, że ulicy nie zauważyłaś.- Libby miała niesamowite poczucie humoru jeśli chodziło o dokuczanie innym.
- No jasne! Modliłam się o rozum dla ciebie! 
- Matko, zaczynasz mnie przerażać. Zamiast poprosić dla siebie to pomyślałaś o mnie.- Zaśmiała się.- Słuchaj, dzwoniłam do ciebie wczoraj wieczorem, ale nikt nie odbierał.  
- Przepraszam, poszłam wczoraj szybko spać. Moja mama nie odebrała?- Spytałam zdziwiona szukając w torbie telefonu.
- Nie. Dobrze że zaczynamy dopiero za godzinę. Wszystko zdążysz mi opowiedzieć.
- Co? Dlaczego dopiero za godzinę?
- Carolina, mówiłam ci o tym wczoraj. Czy ty w ogóle mnie słuchasz?
- Rzeczywiście, chyba coś wspominałaś...
- Doprawdy?- Spytała poirytowana.- Chodź na taras, nie powinno tam nikogo być o tej godzinie.
    Po dzwonku na pierwszą lekcję udałyśmy się w stronę dworu. Libby dojeżdża autobusem, dlatego była dzisiaj wcześniej. Zgodnie z jej przewidywaniami na tarasie było pusto więc mogłyśmy spokojnie porozmawiać. Jednak naszej konwersacji nikt nie nazwałby spokojną
   Opowiadałam Libby o wszystkim co zaszło między mną a Nathanem. Na każdą nową wiadomość reagowała krótki piskliwym krzykiem oraz wymachiwała rękoma z ekscytacji. Naprawdę dziękowałam niebiosom, że nikt się tu nie kręcił.
- Car, to było bardzo nieprzemyślane z waszej strony.- Skwitowała moją opowieść niespodziewanie poważniejąc.
- Niby dlaczego?- Zrobiłam wielkie oczy zupełnie jej nie rozumiejąc.
- Po pierwsze jeśli Victoria się o tym dowie to będziesz skończona, a ja pewnie razem z Tobą. Po drugie znacie się krótko i nie wiadomo czy to ma sens. Po trzecie powinnaś się zająć nauką, a nie chłopcami młoda damo.- Ostatnie zdanie wypowiedziała piskliwym głosem, naśladując wyniosłą damę, Obydwie się roześmiałyśmy.
- Serio Victoria aż tak szaleje za Nathanem? 
- Nawet nie wiesz w jaką furię wpadła jak odmówił jej kiedyś randki. Jednak ona uważa, że w końcu się opamięta i do niej wróci.
- No to może być trochę słabo. Czy one mają ten swój skład ustalony i nikogo nie przyjmują?
- Jeśli chcesz się tam dostać to nawet o tym nie myśl, a już na pewno nie po tym co zrobił Nat.
- Przecież nie będziemy się ukrywać! To jakiś absurd. Nie boję się tej całej Victorii.- Ogarnęła mnie złość.
   Poszłam na lekcje zirytowana poglądami Libby. Cała jej pogadanka wręcz zachęciła mnie żeby zrobić na złość Victorii. Niech zobaczy, że wcale nie jest taka wspaniała. Nathan zaczynał dzisiaj o godzinę później więc gdy tylko skończyłam lekcję pobiegłam do frontowych drzwi. W ostatniej chwili skręciłam udając, że idę do łazienki. Byłoby zbyt podejrzane gdybym czatowała na niego przyklejona do szyby. Kątem oka zobaczyłam jak drzwi się otwierają, a do środka wchodzi przystojny, wysportowany brunet o czarującym spojrzeniu. Rozejrzał się dookoła i gdy jego wzrok spoczął na mnie, bez zastanowienia ruszył w tę stronę.
W tej samej chwili zza zakrętu wyłoniła się Béatrice gestem ręki przywołując resztę dziewczyn. W ten sposób cała szkoła zaczęła obserwować jak Nathan idzie w moją stronę i czekać z zapartym tchem co się wydarzy. Z idealnym wyczuciem czasu na horyzoncie pojawiła się Victoria. Ignorując jej gniewne spojrzenia podeszłam do Nathana i szeroko się uśmiechnęłam. Chłopak objął mnie w pasie i obdarował całusem w usta. Mimowolnie zerknęłam na plastikową Barbie. Jej twarz była cała czerwona ze złości. Dolewając oliwy do ognia posłałam jej triumfalne spojrzenie i odeszłam z Nathanem w przeciwnym kierunku. 
- Co u ciebie słychać?- Zapytał troskliwie.
- Wszystko okej, a u Ciebie?
- Też dobrze. Niedługo gramy mecz więc mam nadzieję, że weźmiesz Libby i będziecie nam kibicowały.- Uśmiechnął się odsłaniając swoje piękne, białe zęby.
- Z wielką przyjemnością. Wiesz, rozmawiał dzisiaj z nią i powiedziała, że zachowujemy się nieodpowiedzialnie.
- Pewnie martwi się, że Vic będzie się mściła. Może i ma rację ale nic na to nie poradzę, że pociągasz mnie bardziej od niej. 
- Jaki z ciebie romantyk Nat.-Zaśmiałam się.- Nie spodziewałabym się tego po tobie.-Dodałam, patrząc na niego uwodzicielsko.
- Dużo rzeczy o mnie nie wiesz.- Przyciągnął mnie bliżej do siebie.
- Rzucasz mi wyzwanie?- Szepnęłam słodko.
- Co robisz po lekcjach?
- Hmm chyba nic interesującego. Masz jakąś propozycję?
-Tak.- Uśmiechnął się.- Zapraszam cię do mnie.
- Bardzo chętnie. Rozumiem, że to w ramach poznawania twojej osobowości?
- Jak najbardziej. Zobaczymy się po lekcjach.- Oznajmił i pocałował mnie delikatnie.
   Po dzwonku rozeszliśmy się do swoich klas. Zajście na przerwie było głośno omawiane przez następnych kilka lekcji. Słyszałam, że Victoria dostała szału i chciała mnie zamordować najszybciej jak się da. Podobno jej popisowym numerem były niemiłe niespodzianki w szafkach uczniów. Miała pech, bo ja szafki jeszcze nie posiadałam.
- Wypowiedziałaś jej otwartą wojnę.- Odezwała się Sarah widząc jak podchodzę do ich stolika na stołówce.
- Och, daj spokój, przecież ona nic mi nie może zrobić.
- Ostrzegałam cię. Zobaczysz, że znajdzie na ciebie jakiś sposób. Wszyscy o was plotkują. Vic czuje się upokorzona więc nie odpuści.- Wtrąciła Libby.
- Straciłam apetyt.- Zostawiłam swoich znajomych i poszłam do łazienki.
   Dlaczego wszyscy mieli do mnie pretensje? Oparłam się o umywalkę i spojrzałam w lustro. Umyłam ręce i już zamierzałam wyjść gdy zorientowałam się, że drzwi są zamknięte na klucz. Zadzwonił dzwonek i na korytarzu zrobiło się pusto. Nikt nie usłyszał mojego walenia w drzwi ani krzyczenia. Jednak to nie był koniec atrakcji. Po pomieszczenia zaczęła rozprzestrzeniać się dziwna mgła. To był jakiś gaz więc momentalnie zaczęłam się dusić. Kaszląc podeszłam do drzwi i ostatkiem sił kopałam w nie. To nie dało żadnego efektu, a ja osunęłam się na podłogę oddychając płytko. Nagle ktoś z impetem wszedł do środka i klęknął przede mną. Może i byłam mocno zamroczona ale te oczy poznałabym wszędzie. Tylko co one robiły w mojej szkole? Spojrzałam na przystojnego mężczyznę i raptownie straciłam przytomność.
   

Komentarze

  1. Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział :) Czekam na nexta, weny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu nie czytałam lepszej końcówki! Jestem pod totalnym wrażeniem. Masz to coś i świetnie piszesz. Powinnaś poświęcać temu więcej czasu. Chciałam kiedyś przeczytać twoją książkę :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

20. I pretend I’m not hurt.

12. I can't believe it's happened to me.

10. I don't li­ke the drugs but the drugs li­ke me.