Posty

21. Ain't gonna play nice.

- Proszę uspokój się!- krzyknęłam w desperacji. - Sama tego chciałaś- splunął w moją stronę. - Przecież wiesz, że nie zrobiłam tego specjalnie- łzy same cisnęły mi się do oczu. - Jesteś zwykłą dziwką- lekko podniósł ton głosu.- Skoro Ty nie chcesz się wyprowadzić, ja to zrobię- wyciągnął torbę podróżną.     Jego obelga wstrząsnęła mną do szpiku kości. Osunęłam się na miękkich nogach. Płakałam. A może po prostu z moich oczu strumieniami lały się słone łzy. Nie mogłam spojrzeć mu w twarz. - Wstań z tej podłogi- rozkazał szarpiąc mnie za ramię. - Nat, błagam – łkałam. - Szczerze, mam Cię  już gdzieś. Jesteś nikim. Chcę tylko żebyś wiedziała, że tak naprawdę nigdy nie czułem do Ciebie nic konkretnego. - Słucham?- wyjąkałam. - Byłaś tylko moją zabawką- wzruszył ramionami. Stałam patrząc na niego otępiałym wzrokiem. - Opamiętaj się!- wrzasnęłam.- Czy Ty w ogóle siebie słyszysz? - Nie rozumiesz co do Ciebie powiedziałem? To koniec, nie umawiam się z dziwkami. - Przes...

20. I pretend I’m not hurt.

   Wszystkie sprawy związane z lecznicą oraz psem załatwiłam bardzo szybko. Odebrałam swojego przyjaciela, który niesamowicie urósł przez ten czas. Był dopiero szczeniakiem i prawdopodobnie w przyszłości stanie się trzy razy większy. Suma do zapłacenia też była niczego sobie. - Dokąd teraz, moja droga przyjaciółko?- zapytał Jenaro gładząc psa siedzącego na tylnym siedzeniu. - Chyba powinnam już wracać. Czeka mnie niezłe kazanie- pokręciłam głową z rezygnacją. - Odwiozę Cię pod dom Libby, ale nie licz że wejdę do środka. Nie zniosę tego kretyna. - Mógłbyś zachowywać się jak dżentelmen- zaśmiałam się. - Poczekam, aż zniknie z horyzontu Twojego życia. Pamiętaj, że zajmuję kolejkę- puścił do mnie oczko. - Chciałbyś! Myślisz, że skoro jesteś zamiejscowy to masz priorytety?- przekomarzałam się z nim. - Co nie zmienia faktu, iż nie rozumiem co ta ciota robi u Twego boku. Znajdź sobie faceta..    Prawie całą podróż wysłuchiwałam argumentów, dlaczego Nathan jest taki ...

19. It’s an open invitation.

   Nie wypiłam dużo. Znacznie mniej niż mój kumpel. Jenaro ledwo trzymał się na nogach, ale nadal zaglądał do kieliszka. Powoli kończyliśmy nasz wieczór zwierzeń. Było mi wesoło, owszem, ale nic poza tym. Dzisiaj byłam wyrozumiała dla swojej wątroby i czułam się z tym dobrze. Hiszpan jednak wybrał przeciwną ścieżkę, co przyprawiało mnie o coraz więcej śmiechu. Cieszyłam się, że postanowiłam nocować. Przynajmniej nie musiał sam czołgać się po schodach w tym stanie. Chociaż nie wyglądał na osobę, która przejmuje się takimi drobnostkami w tym momencie.    Rozstaliśmy się na piętrze. Chłopak powiedział, że mogę sobie wybrać pokój jaki chcę, a on idzie do siebie. Zaoferowałam mu pomoc w dojściu, ale zapewnił, że da sobie radę. Powoli zaczęłam zmierzać w kierunku przestronnego korytarza z mnóstwem drzwi. Chwyciłam za pierwszą klamkę z brzegu i ku mojemu zdziwieniu nic się nie stało. Drzwi były zamknięte na klucz, więc ani drgnęły. Ruszyłam dalej w nadziei, że to się nie p...

18. I'm still searching for the key.

   Wnętrze tego pomieszczenia wręcz mnie przytłaczało. Żyrandole, sofy, stoliki, podłogi, kwiaty- wszystko było perfekcyjne. Nie wiedziałam co powinnam po kolei podziwiać. Miałam ochotę wszystkiego dotknąć, jak małe dziecko. - Dobrze się czujesz?- usłyszałam zdziwiony głos Jenaro i natychmiast zamknęłam usta.  - Chyba tak... Tak, wszystko okej- ocknęłam się.  - Mam rozumieć, że Ci się podoba?- uśmiechnął się znacząco.  - Cholernie- odpowiedziałam z przejęciem, na co zaśmiał się lekko.    Szczerze mówiąc, w życiu nie widziałam nic piękniejszego. Każdy element był solidnie dopracowany i dobrze komponował się z całością. Wpatrywałam się z zachwytem chcąc zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy, ale wiedziałam, że w życiu nie mogłabym pozwolić sobie na taką posiadłość. Jenaro musiał włożyć w to cudo mnóstwo kasy i wysiłku. - Mieszkasz tutaj na co dzień?- ciekawość wzięła górę. - Nie do końca, ale można tak powiedzie...

17. Real friend don't change.

      Przedzierałam się przez tłum tańczących ludzi w poszukiwaniu Libby. Na parkiecie było duszno i bardzo ciasno. Ledwo pokonywałam dzielące mnie od przyjaciółki centymetry. Serce waliło mi coraz szybciej, a oddychanie sprawiało trudność. Z każdą kolejną chwilą potykałam się o kolejne osoby. W końcu zrobiło mi się słabo i cała zbladłam. Czułam jak krew odpływa mi z twarzy.    Zobaczyłam ciemnowłosą dziewczynę we wściekle różowych butach  i ostatkami sił ruszyłam w jej kierunku. Nie obyło się bez wbitych obcasów w moje stopy. Za czwartym razem zawyłam cicho z bólu. - Libby!- krzyknęłam chcąc zagłuszyć niewyobrażalny rumor. Przyjaciółka odwróciła się w moją stronę i zamarła. - Co się stało? Dobrze się czujesz?- podbiegła do mnie i chwyciła za ramię - Wszystko ok? Chcecie może wyjść na zewnątrz?- zawtórował jej Leo. - Tak, błagam- wyjęczałam ledwo.    Chłopak otoczył nas swoimi ramionami i bez większych przeszkód przedarł się do drzwi. Poczuł...

16. What are you hiding from me?

   Ten człowiek denerwował mnie coraz bardziej. Czepiał się o ubrania, o zachowanie, nawet nękał mojego chłopaka. Nie mogłam się uspokoić. Miałam ochotę wstać z miejsca i przyłożyć mu w twarz. Zasłużył na porządnego lewego sierpowego. Gdyby nie Libby trzymająca moje ręce w mocnym uścisku, już dawno okładałabym tego aroganta pięściami. Zupełnie straciłam ochotę na gierki, podchody i niedomówienia.Teraz liczyła się tylko złość i chęć zemsty.    Tom prowadził lekcję jak gdyby nigdy nic. Ani razu nie spojrzał w moją stronę. W moim kierunku nie poleciał żaden obraźliwy komentarz. Nie zwrócił mi uwagi za gadanie z koleżankami. Nie interesowały go moje pomysły. Zachowywał się jakby mnie nie było.    Mogłabym to odebrać jako koniec problemu. Koniec użerania się z tajemniczym gościem, który nic nie chce mi powiedzieć. Jednak w moim sercu coś pękało z każda kolejną sekundą obojętności. Chciałam mu wykrzyczeć w twarz wszystkie wyrzuty i żale. Mogłabym zrobić mu piek...

15. From my point of view.

*Oczami Toma*    Wiem, że nawaliłem. Powinienem powiedzieć jej o tym wszystkim na samym początku. Nie chciałem żeby tak wyszło. Usiadłem przed swoim biurkiem i starałem się wymyślić logiczne wytłumaczenie. Podświadomie wiedziałem, że nic nie jest w stanie mnie usprawiedliwić. W jednej chwili straciłem szansę na lepszą znajomość z przepiękną Caroline. Czułem, iż moje zachowanie graniczy z niesmakiem oraz niekiedy animozją. Zależało mi na niej i chyba właśnie dlatego wszystko schrzaniłem.     Wstałem z krzesła, po czym wolnym krokiem zacząłem przemierzać swój pokój. Myśli o niej nie dawały mi spokoju. Chciałem ją oglądać, dotykać, napawać się jej pełnymi, różanymi ustami. Byłem głupi pozwalając na powstanie między nami innych relacji niż uczennica- nauczyciel. Powinniśmy trzymać się frontu i nie szukać ryzykownych atrakcji. Jednak im mniej nam było wolno, tym bardziej to pociągało. Od zawsze kochałem wyzwania oraz szybko reagowałem na prowokacje. Praca w zawo...