1. New beginning.
Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe kontakty, ale cel nadal ten sam.
Wchodząc przez główne drzwi budynku, wkroczyłam w nowy rozdział mojego życia. Wszystko tutaj było nowe, nieznane i o dziwo interesujące. Stali bywalcy przyglądali mi się z ciekawością, na szczęście lubię być zauważona, więc nie przeszkadza mi bycie w centrum uwagi. Ciekawiło mnie jednak kiedy spotkam stereotypową grupkę ślicznych dziewczyn, które wiodą prym. Jednym z moich wielu postanowień było właśnie dołączenie do tych laleczek skupiających się tylko na wyglądzie. Zyskanie wysokiej pozycji społecznej jest bardzo ważne podczas zawierania kontaktów i niezbędne do bycia popularną. Jednak podczas spaceru do gabinetu dyrektora nie spotkałam nikogo, kto mógłby należeć do tego grona.Rezygnując z dalszych wypatrywań skierowałam się do drewnianych drzwi z napisem "Sekretariat".
- Dzień dobry! Mam na imię Caroline i jestem nową uczennicą. Mogłabym prosić plan lekcji? - poprosiłam grzecznie jasnowłosą kobietę w średnim wieku, siedzącą za biurkiem. Nie miała żadnej plakietki, więc nie mogłam dowiedzieć się jak ma na imię. Znając jej imię zyskałabym kilka punktów co przydałoby się w przyszłości.
- Proszę, kochana to jest Twój plan zajęć. Jeśli będziesz miała pytania zawsze możesz się zgłosić do nas - wskazała ręką kobietę siedzącą na przeciwko niej, której wcześniej nie zauważyłam, zapewne ze względu na stos papierów leżących na jej blacie - a my z chęcią pomożemy i udzielimy odpowiedzi na Twoje pytania.- dodała z uśmiechem.
- Dziękuję, Pani...?- odpowiedziałam pytająco.
- Pani Mirando - dodała z uśmiechem kobieta tak jak się spodziewałam.
- W takim razie dziękuję jeszcze raz i do widzenia pani Mirando.
Wyszłam z sekretariatu uśmiechając się w duchu. Następnie spojrzałam na plan i udałam się do sali gdzie miałam mieć zajęcia z literatury obcej. Spodziewałam się jakiegoś przywitania na forum całej klasy i przedstawienia mnie w stylu : Oto nowa uczennica Caroline. Przyjmijcie ją ciepło w naszej szkole. Jednak nic takiego się nie zdarzyło. Pan Thomson przywołam mnie do siebie i wręczył plik kartek a potem dodał, że powinnam je przeczytać najpóźniej do środy, a następnie się z nim skontaktować. Wszystko co wyobrażałam sobie w tej szkole działo się zupełnie inaczej. Żadnych wrednych dziewczyn, niemiłych sekretarek, dennych przywitań itd. Zaczynałam głupieć, przecież w każdej szkole jest tak samo. Pocieszał mnie jednak fakt, że to mój pierwszy dzień i jeszcze zdążę wszystko odkryć.
Zajęcia z literatury obcej nie były aż tak nudne jak przypuszczałam. Pan Thomson wykładał wszystko prosto ale wymagał dużego zaangażowania na lekcji. Na szczęście nie należał do typu nauczycieli, którzy uważają, że zadawanie większej ilości prac domowych pozawala nam utrwalić materiał z lekcji i podobno bardzo rzadko cokolwiek zadawał. Następnie czekała mnie matematyka, biologia, chemia i jeszcze jeden dziwny przedmiot, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam.
Podczas przerw starałam się zapoznać z ludźmi. W sumie prawie wszyscy byli bardzo mili i kontaktowi oprócz Alberta, który rzadko kiedy się odzywał. Najlepiej dogadywałam się z niską szatynką o śniadej karnacji. Była szczupła i wygadana. Miała duże brązowe oczy, które podkreślała różowym cieniem i czarnym tuszem do rzęs. Całościowo prezentowała się bardzo atrakcyjnie i chyba była jedną z ładniejszych dziewczyn w szkole. Takich właśnie koleżanek szukałam. Okazało się, że Libby ma bardzo duże grono znajomych. Miałam okazje poznać ich przy wspólnym lunchu oraz na praktycznych zajęciach biologii. Moją uwagę zwrócił jeden z kolegów mojej nowej koleżanki. Miał na imię Nathan, grał w szkolnej drużynie koszykówki i nie powiem, był bardzo pociągający. Krótkie ciemne włosy, zielone oczy i biała koszulka opinającą jego muskuły. Był marzeniem każdej dziewczyny w tej szkole. Analizując zaistniałą sytuację postanowiłam wykorzystać swoja pierwszą szansę i podeszłam do niego.
- Hej, jestem Caroline i dzisiaj jest mój pierwszy dzień w szkole.- podałam mu rękę i miło się uśmiechnęłam.
-Cześć. Ja jestem Nathan i miło Cię poznać! Jak Ci się u nas podoba?- zapytał wyszczerzając równe, białe zęby.
- Jest naprawdę miło. Jedynym minusem jest ogromna powierzchnia całego gmachu! już kilka razy zdążyłam się tu zgubić, a połowy nawet nie zobaczyłam.- odparłam lekko smutnym tonem, co od razu zadziałało na chłopaka.
- Tak, masz rację, szkoła jest wręcz gigantyczna, ale jeśli chcesz mogę Cię oprowadzić jak skończysz lekcje. na pewno pozwolą nam się chwilę poszwędać.- tego właśnie oczekiwałam!
- Jasne, z wielką chęcią! To jesteśmy umówieni po lekcjach!- zakończyłam rozmowę i szybko odeszłam wzywana przez szkolny dzwonek oznajmujący początek następnej lekcji.
W sumie było bardzo miło i ciekawie. Libby opowiadała mi śmieszne historie o nauczycielach bądź uczniach. Z jednej historii śmiałyśmy się tak głośno, że nauczycielka kazała nam się uspokoić. Mianowicie jakiś czas temu w niższych klasach dzieci urządziły sobie siatkówkę w sali pod nieobecność nauczycielki matematyki. Zabawa trwała w najlepsze a pani wciąż się nie pojawiała. W pewnym momencie dzieciaki uderzyły piłką w żyrandol który zaczął się kołysać na wszystkie strony. Spanikowane grzecznie usiadły w ławkach i gdy wróciła Bailey nic nie wspomniały na temat lampy. Wszyscy mieli nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach jednak oświetlenie rozkołysane spadło prosto na kobietę. może sytuacja była przykra zarówno dla dzieci jak i nauczycielki ale nas niesamowicie rozbawiła.
Ostatnim przedmiotem dzisiejszego dnia był przedmiot o nawie: Zajęcia Praktyczne. Zupełnie nie wiedziałam o co w tym chodzi więc nie mogłam doczekać się tej lekcji. Niestety okazało się, że nauczyciel jest chory i jesteśmy zwolnieni do domu co oznaczało dla mnie więcej czasu z Nathanem. Chłopak chodził ze mną na te zajęcia dlatego nie marnując czasu zaczęliśmy zwiedzanie szkoły.
- Dlaczego się przeprowadziłaś?- zaczął rozmowę chłopak.
- Mój tata dostał świetną ofertę pracy i postanowiliśmy się przenieść wszyscy razem do Phoenix.
- A gdzie mieszkałaś wcześniej jeśli mogę spytać ?
- Mieszkaliśmy w Baltimore w stanie Maryland.
- Ach, słyszałem o tym mieście!
Dalszy rozmowa potoczyła się w kierunku sal szkolnych, zajęć itd. Zwiedzaliśmy około 2h a potem wybraliśmy się razem na kawę. Nathan wydał mi się bardzo miły i chyba zainteresowany polepszaniem relacji miedzy nami. Umówiliśmy się, że jutro przyjdę na jego mecz z Libby, a następnie rozeszliśmy do domów. Ten dzień mogę zaliczyć do udanych. W bardzo szybkim czasie zyskałam świetnych znajomych i sposób na spędzanie popołudni.
W domu odrobiłam lekcje, których w sumie nie było wcale dużo a resztę czasu spędziłam przed laptopem. Rozmawiałam z moją przyjaciółką z dawnej szkoły. Cały czas żaliła się na naszego nauczyciela geografii i życzyła mi więcej szczęścia do tego przedmiotu. Skończyłyśmy rozmawiać jakoś przed północą więc poszłam się wykąpać, a następnie spać. Rozmyślając o jutrzejszym dniu bardzo szybko zasnęłam i chyba nic nie byłoby mnie w stanie obudzić.
Podoba mi się twoja postać jest taka pewna siebie. Ogólnie blog zapowiada się ciekawie. Tak jak jest w tytule- Nowy początek, zapewne niesie ze sobą wiele ciekawych sytuacji, tajemnic. Nie mogę się również doczekać, kiedy poznam tego nauczyciela. Zastanawiam się tylko, czy on będzie głównym obiektem westchnięć uczennic,czy też jako chłodny arogancki dupek, który znajduje przyjemność w znęcaniu się nad innymi. Czekam na kolejną notkę!
OdpowiedzUsuńZ reguły nie czytam takich opowiadań, ale Twoje bardzo mnie zaciekawiło. Czekam na kolejny +dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie na: http://hinny-forever.blogspot.com/ jeśli lubisz HP :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam i czekam na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńM.
Zainteresował mnie pierwszy rozdział. Lece czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuńdopiero teraz zaczęłam czytać twojego bloga, ale na prawdę już się w nim zakochałam *-*
OdpowiedzUsuńOjeju jeju. Dopiero zaczynam czytać ale zapowiada się świetnie. ♥♥♥ @polish_girl14
OdpowiedzUsuń