3. There was something in the air.

   Z autokaru wysiadło wiele osób, ale jedynie grupka 5 dziewczyn zwróciła uwagę dosłownie wszystkich. Stały naprzeciwko, jedna przy drugiej, z sztucznymi uśmiechami i podobnymi walizkami. Od razu podleciało do nich kilku chłopaków oferując swoją pomoc i tak jak przypuszczałam, nie odmówiły. To była ta elitarna grupa wrednych a zarazem pustych laleczek. Wstrętne manipulatorki mające więcej wielbicieli niż inteligencji. Piękna bajka o przyjaznej szkole, wspaniałych ludziach oraz dobrej zabawie momentalnie prysła.
- Są strasznie wredne.- zaczęła Libby- Pierwsza od lewej to Sabina. Jej ojciec jest założycielem firmy nieruchomości więc przeważnie ona sponsoruje wszystkie imprezy.- wskazała na szczupłą mulatkę z kręconymi włosami.
- Ich rozmieszczenie obok siebie ma jakieś znaczenie?- spytałam zaintrygowana.
- Tak, mianowicie Sabina nie jest aż tak podła w porównaniu do reszty dlatego stoi zawsze jako jedna z ostatnich.- wytłumaczyła.- Zobacz, na drugim końcu, tam z prawej stoi taka ciemnowłosa dziewczyna. Ma na imię Laura.
- I czego jej brakuje, że stoi na końcu?
- No właśnie na początku też uważaliśmy to za dziwne. Jest ładniejsza od dziewczyn stojących bardziej w środku ale potem okazało się, że zawinił jej słaby styl. Od jakiegoś czasu może ubierać tylko to co wybierze dla niej reszta bo inaczej narobi im wstydu.
- Matko, ona naprawdę są jakieś podłe.-powiedziałam zaskoczona.
- Przecież mówiłam.- przewróciła oczami- Zaraz potem stoją dwie ciemne blondynki. Jedna z prawej a druga z lewej. Wyższa to Eve, na kilometr czuć od niej arogancję. Spróbuj się jej sprzeciwić, a gorzko pożałujesz. Ta druga ma na imię Béatrice i jest francuzką co samo w sobie uważane jest za lepszość. Ma świetny styl, wygląda zawsze nieskazitelnie i jest bardzo niemiła ale w bardzo cyniczny sposób. Jest prawą ręką tej środkowej- Libby wskazała z pogardą wysoką szczupłą blondynkę stojącą po środku grupki.
- A to co za plastik?-spytałam zdziwiona.
- To jest Victoria. Przywódczyni elitarnego stadka. Cokolwiek powie musimy być jak najszybciej wykonane. Każdy chłopak o niej śni chyba. Królowa szkoły- skomentowała.
- Chyba trochę niedorobiona. Bardziej wygląda mi na królową hostess w supermarkecie - powiedziałam, a Libby zaczęła krztusić się ze śmiechu.
- Lepiej uważaj bo zginiesz jako przedmiot degustacji nadziany na wykałaczce- dodała, wciąż się śmiejąc.
- Co was tak bawi?- niespodziewanie koło nas zmaterializował się Nathan.
- Ach! Zapomniałam ci powiedzieć, że Victoria bardzo polubiła naszego Nathanka. Szkoda tylko, że ona go nie interesuje, prawda Nat?- Libby posłała mu znaczące spojrzenie.
- Taaak- odpowiedział przeciągle- mam inny obiekt zainteresowań.- puścił do mnie oczko i zniknął w tłumie otaczającym wycieczkowiczów.
- Czy ja o czymś nie wiem?- rzuciła zalotnie Libby- O, właśnie! Miałaś mi powiedzieć co się z nim tam stało.
   Poszłyśmy razem w ciche miejsce na tarasie, gdzie opowiedziałam jej o całej sytuacji. Wywnioskowałyśmy, że w sumie nic nie wiadomo i trzeba poczekać aż sam wznowi swoje pytanie. Potem zdałam relację z przypadkowego spotkania na ulicy z niebieskookim. Moja przyjaciółka stwierdziła, że koleś na pewno jest zawodowym podrywaczem więc nadałyśmy mu pseudonim Fachowiec. Prymitywna nazwa rozbawiła nas do łez. Wszystkie następne lekcje minęły w dobrym nastroju. Chcąc go przedłużyć zebrałyśmy ekipę i poszliśmy do kawiarni. Sarah zrobiła się bardziej gadatliwa co nas cieszyło. Uznałyśmy to za mały osobisty sukces.W końcu wszyscy zaczęliśmy zbierać się do wyjścia i oczekiwany moment nareszcie nadszedł.
   Wyszliśmy wszyscy z kawiarni kiedy Nathan podszedł i zapytał czy może mnie odprowadzić. Zrobił to z takim wdziękiem, że chyba nikt by mu nie odmówił. Spokojnym krokiem zmierzaliśmy w stronę mojego domu. Rozmowa była miła ale nic poza tym. Widać było, że chłopak stara się być taktowny żeby niczego nie zepsuć. Zupełnie nie wiedziałam co dzieje się teraz w jego głowie. Sama czułam się trochę niezręcznie a potem nawet dopadł mnie stres. Trzęsły mi się ręce. On jednak zachowywał stoicki spokój jakby niczym się nie denerwował. I w pewnej chwili poczułam na skórze jego dotyk. Delikatnie chwycił mnie za rękę i odwrócił twarzą do siebie. Ujął moją drugą dłoń i kreśląc po niej kółka swoim kciukiem przybliżył się. W tym momencie staliśmy naprawdę blisko ale żadne nie było wstanie odejść. Miałam totalny mętlik w głowie. Co teraz zrobi? Co mi powie? Czy ja w ogóle tego chcę, przecież znamy się tak krótko. Chłopak widząc, że się nie odsuwam uznał to za dobry znak. Ostrożnie mnie objął wypuszczając nasze ręce z uścisku. Już po chwili jego dłoń spoczywała na mojej szyi. Przybliżył się jeszcze bardziej. Byłam wstanie wyczuć jego oddech na własnym policzku. Nathan spojrzał mi subtelnie w oczy i w mgnieniu oka przyłożył swoje usta do moich warg. To jedno spojrzenie pozwoliło mu ocenić czy powinien to zrobić. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tym pocałunkiem będącym z pozoru spokojnym i czułym. W rzeczywistości przemawiało przez niego tyle emocji, tyle namiętności, uczuć, że moje myśli szalały. Gdy lekko się odsunął byłam bardziej niż zszokowana.  Zerknął na mnie sowimi brązowymi oczami i nieznacznie się uśmiechnął, a ja jak idiotka stałam w bezruchu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zdezorientowany chłopak chyba chciał się odsunąć ale w przypływie emocji złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie. Nic nie mówiąc przytulił mnie.
   Ostatni kawałek drogi spędziliśmy trzymając się za ręce i rozmawiając na banalne tematy. Jego bliskość sprawiała mi przyjemność jak nigdy wcześniej. Może w ten sposób zaczyna naradzać się w nas całkiem nowe uczucie. Stając już pod drzwiami mojego domu kątem oka spojrzałam na Nathana. Wydawał się być szczęśliwy i może tak było.
- Dzięki, że mnie odprowadziłeś Nat- powiedziałam uśmiechając się.
- To ja dziękuję- odparł- Do zobaczenia jutro.- niewiele się zastanawiając pocałowałam go na pożegnanie w policzek.
   Weszłam do środka i zdjęłam buty. Odstawiłam torbę na szafkę, włączyłam telewizor i poszłam do kuchni. Oparłam się o blat wspominając dzisiejszy powrót do domu. Tak duża dawka emocji totalnie mnie wyczerpała i odebrała zdolność logicznego myślenia. Po zjedzeniu kolacji nawet nie włączyłam laptopa. Od razu wzięłam prysznic i poszłam spać.
 

Komentarze

  1. Bardzo ciekawe opowiadanie!
    Z niecierpliwością czekam na nexta! ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne psycholu mój <3
    ~vicky

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu widać, że te dziewczyny są podłe i narobią Caroline kłopotów. Nazwanie Victorii królową hostess w supermarkecie było strzałem w dziesiątkę. Twoje opowiadanie jest zarówno zabawne jak i z dreszczykiem grozy.
    Idę czytac dalej!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

20. I pretend I’m not hurt.

12. I can't believe it's happened to me.

10. I don't li­ke the drugs but the drugs li­ke me.