18. I'm still searching for the key.
Wnętrze tego pomieszczenia wręcz mnie przytłaczało. Żyrandole, sofy, stoliki, podłogi, kwiaty- wszystko było perfekcyjne. Nie wiedziałam co powinnam po kolei podziwiać. Miałam ochotę wszystkiego dotknąć, jak małe dziecko.
- Dobrze się czujesz?- usłyszałam zdziwiony głos Jenaro i natychmiast zamknęłam usta.
- Chyba tak... Tak, wszystko okej- ocknęłam się.
- Mam rozumieć, że Ci się podoba?- uśmiechnął się znacząco.
- Cholernie- odpowiedziałam z przejęciem, na co zaśmiał się lekko.
Szczerze mówiąc, w życiu nie widziałam nic piękniejszego. Każdy element był solidnie dopracowany i dobrze komponował się z całością. Wpatrywałam się z zachwytem chcąc zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy, ale wiedziałam, że w życiu nie mogłabym pozwolić sobie na taką posiadłość. Jenaro musiał włożyć w to cudo mnóstwo kasy i wysiłku.
- Mieszkasz tutaj na co dzień?- ciekawość wzięła górę.
- Nie do końca, ale można tak powiedzieć- odpowiedział wymijająco.
- Od czego to zależy?- nie dawałam za wygraną, poruszając się za nim w stronę kolejnego pomieszczenia.
- Jeżeli mam w tygodniu do załatwienia dużo spraw w mieście, zatrzymuję się w kawalerce, którą już widziałaś. Spędzam tu dużo czasu, ale nie cały- uśmiechnął się.
- Mhm, rozumiem- rozumiałam tylko po części, ale nie drążyłam dalej tematu.
- Chciałabyś coś do picia?- przerwał nasze milczenie.
- Lepiej znajdź jakiś lód- poleciłam.- Czym w ogóle się zajmujesz?- wypaliłam nagle. Nie chciałam, aby zabrzmiało to zbyt wścibsko, ale tak się właśnie stało.
- Czy to ważne?- widziałam jak jego ciało nagle się spięło. Zacisnął wargi i spojrzał na mnie twardo.
- Przepraszam za tą ciekawość, ale pomyślałam, że musisz zajmować się czymś bardzo dobrze płatnym skoro mieszkasz w takim pałacu- żałowałam, że nie ugryzłam się w język.
- To rodzinny interes- uciął szybko,a ja wiedziałam, że już nie wrócimy do tego tematu.
Westchnęłam cicho pod nosem, po czym przyjęłam od niego woreczek z lodem. Zaprowadził nas z powrotem do obszernego salonu, który pełnił też funkcję hallu. Na środku ogromnego pomieszczenia stały trzy skórzane kanapy oddzielone szklanym stolikiem. Jenaro położył się ociężale na jednej, po czym podniósł lekko głowę. W ten sposób dał mi znać, że chce abym tam usiadła. Nie miałam nic przeciwko, więc zajęłam miejsce i pozwoliłam żeby jego głowa opadła na moje kolana. Delikatnie przyłożyłam lód do jego szczęki. Dużo już dzisiaj wycierpiał, nie chciałam sprawiać mu więcej bólu.
Widziałam jak jego oczy powoli się zamykają. Należał mu się odpoczynek. Mimo, iż nadal byłam na niego trochę zła za całą zaistniałą sytuację, to wierzyłam w jego niewinność. Był moim przyjacielem, więc postanowiłam mu zaufać. Z tego wszystkie sama przysnęłam, nie wiedząc nawet, w którym momencie.
Ospale ziewnęłam i poruszyłam się delikatnie chcąc rozprostować zdrętwiałe nogi. Moje możliwości były w dużej mierze ograniczone przez Jenaro, który nadal smacznie spał na moich kolanach. Uśmiechnęłam się tylko, po czym oparłam głowę o chłodne oparcie sofy. Nie zamierzałam go budzić. W tym momencie byłam szczęśliwa, że nigdzie nie ruszam się bez telefonu. Zamiast siedzieć i się nudzić w ciszy mogłam sprawdzić portale społecznościowe oraz wiadomości ze świata. Jak zwykle nie znalazłam zbyt wielu ciekawych rzeczy. Sprawdziłam jeszcze program telewizyjny. Może wieczorem obejrzę jakiś film.
Z odrętwienia wyrwał mnie dzwonek do drzwi, a następnie pukanie, które z każdą chwilą stawało się coraz bardziej nachalne. Chcąc nie chcąc musiałam obudzić przyjaciela. Było to trudne zadanie, gdyż chłopak z początku nie reagował na żadne moje gesty. Potrząsałam nim i prosiłam żeby się obudził, a on nic. W między czasie niezapowiedziany (przynajmniej dla mnie) gość stawał się bardziej natrętny, a pukanie przerodziło się w walenie.
- Wstawaj!- wrzasnęłam mu do ucha i pociągnęłam za ramię zaniepokojona. Ku mojej uciesze Jenaro otworzył podejrzliwie oczy, podniósł się na jednym łokciu oraz spojrzał na mnie pytająco. Zrozumiał co się dzieje, gdy osoba za drzwiami rzuciła niewybrednym przekleństwem oraz krzyknęła coś w stylu: "wiem, że tam jesteś". Głos wydawał mi się jakby znajomy, ale równie dobrze taki efekt mogła wywołać dzieląca nas odległość. Sama byłam trochę ospała i powoli ogarniałam rzeczywistość.
Hiszpan podniósł się natychmiast z moich kolan, po czym posłał mi przepraszające spojrzenie. Wyprostował się, poprawił koszulkę i ruszył do wejścia. Miałam nadzieję, że to tylko jakiś jego pijany kolega. Na moje chore, prześladujące mnie nieszczęście oczywiście tak nie było.
- Długo każesz na siebie czekać- usłyszałam głos gościa.
- Wybacz, byłem zajęty- wytłumaczył się mój przyjaciel.
- Domyślam się, Ty zawsze jesteś zajęty...kimś- brzmiało to dwuznacznie. Jenaro tylko zaśmiał się krótko.
- Załatwiłeś wszystko co było zlecone?
- Wydaje mi się, że tak. Już po problemie, więc możecie spokojnie działać dalej- oznajmił znajomy głos.
W pewnym momencie przestałam przysłuchiwać się rozmowie. Starałam się przypomnieć kim może być ów gość. Byłam w stu procentach pewna, że go znam. Ciekawość wzięła nade mną górę, podniosłam się z sofy i ruszyłam w stronę rozmawiających mężczyzn. Biorąc przykład z Jenaro, poprawiłam swoją lekko wygniecioną sukienkę.
W progu, obok mojego przyjaciela stał Tom- mój nauczyciel jak się niedawno okazało. Spoglądając w jego oczy nie mogłam stwierdzić, które z nas było bardziej zdziwione. Jenaro już wiedział, że się znamy, ale nie miał pojęcia w jakich jesteśmy relacjach.
- Oto facet, który zniszczył nam drzemkę- zażartował mój kumpel, a mi wcale nie było do śmiechu.
- Yhm, najwyraźniej- skwitował Tom- musieliście się bardzo zmęczyć- rzucił zgryźliwie, wiedziałam co miał na myśli.
- Jenaro wdał się w bójkę i pomagałam mu dojść do siebie- starałam się wytłumaczyć, ale zabrzmiało to jeszcze gorzej niż sądziłam. Dlaczego czasem nie potrafię milczeć?!
- Dziewczyna zna się na rzeczy- Jenaro puścił do mnie oczko. Miałam ochotę go zamordować. Właśnie wychodziłam na puszczalską w oczach własnego nauczyciela, a jego to bawiło!
- Nie wątpię- skwitował Tom, po czym rzucił mi wzgardliwe spojrzenie.
- O czym wy w ogóle rozmawiacie?!- krzyknęłam zdenerwowana.
- Wyluzuj Car- Hiszpan położył mi rękę na ramieniu.- To tylko żarty- Tom spojrzał na niego zdezorientowany.
- Czyli między wami nic...?- nie chciał kończyć pytania.
- Nic!- wrzasnęłam.- Jesteśmy przyjaciółmi!
- Car, spokojnie. Wiem, że wyglądało to dziwnie, ale serio między nami nic nie ma. Poza tym ona ma tego zrzędliwego chłopaka, a za takie się nie zabieram- pokazał mi język. Duże dziecko.
- Myślałem, że...
- Nie ważne co myślałeś- przerwał mu chłopak.- Dzięki za dobrze wykonaną robotę i do zobaczenia- uścisnęli sobie dłonie.
- Trzymaj się- Tom poklepał Jenaro po ramieniu, po czym zwrócił się do mnie.- Do widzenia Caroline.
Z całych sił starałam się powstrzymać obraźliwe komentarze pod jego adresem. Poczekałam grzecznie aż zamknie za sobą drzwi.
- A spieprzaj!- wrzasnęłam wypuszczając całe powietrze. Poczułam się trochę lepiej. Napięcie powoli ustępowało.
- Czemu byłaś taka zdenerwowana? Myślałem, że znacie się z Tomem- pociągnął mnie za rękę i posadził obok siebie na kanapie.
- Znamy to za dużo powiedziane- westchnęłam.- Po prostu wpadliśmy na siebie w nieodpowiednim miejscu i czasie.
- Czyli? Teraz musisz mi wszystko opowiedzieć, bo zeżre mnie ciekawość- udawał śmiertelnie poważnego.
- Widziałeś mój telefon?- rzuciłam, przypominając sobie pierwsze zderzenie z Tomem.
- Mówisz o tym popękanym gracie?
- Spadaj! To mój ulubiony telefon i nadal działa!- przekomarzałam się z nim wiedząc, że niedługo będę musiała jednak wymienić komórkę.
- Nie powinnaś chodzić z czymś takim. Damie nie przystoi- spojrzał na mnie oskarżycielsko.- Sprezentuję Ci nowy!
- Oszalałeś? Nie masz na co pieniędzy wydawać?
- Postanowione i koniec tematu. A teraz wracamy do sentymentalnej historii z Tomem.
- Wcale nie było romantycznie, wręcz przykro. To był jeden z moich pierwszych dni w szkole. Wracałam ze spotkania i zagapiłam się idąc. Wpadłam wtedy na Toma, a telefon roztrzaskał się o chodnik. Koniec.
- Rzeczywiście, ani krzty romantyzmu- pokręcił głową z dezaprobatą.- Facet zniszczył Ci telefon, przyprawił o zawał serca i po prostu poszedł dalej. Jestem zdegustowany.
- Potem spotkaliśmy się kilka razy, aż wreszcie odkryłam jego mało tajemniczy sekret- zrobiło mi się trochę smutno.
- Czemu mało tajemniczy? Z tego co wiem Tom nie jest jakąś plotkareczką.
- Wiedziało ponad tysiąc osób, oprócz mnie- widziałam, że chłopak był zdezorientowany.- Pan Mikaelson jest nauczycielem.
- Ach tak! Facet ma fetysz do podobnych zawodów, ale to tylko dorywcze, nie masz się czym przejmować- machnął ręką jakby to była codzienna sytuacja.
- Nie mam się czym przejmować? Przecież on mnie uczy, a mówimy sobie po imieniu... no w sumie to mówiliśmy- poprawiła się znów myśląc nad określeniem naszych relacji.
- Przesadzasz. To, że raz na siebie wpadliście nie robi z niego jakiegoś pedofila i zboczeńca- zaśmiał się Jenaro. Nie wierzę, że to go bawiło.
- To nie był jeden raz- zaprzeczyłam cicho. Chłopak szybko chwycił mnie za ramiona oraz spojrzał prosto w oczy.
- Chcesz powiedzieć, że Ty i Tom..? No wiesz...- nieporadnie szukał słów.- Macie swój mały sekret?
- Nie do końca to miałam na myśli, ale..
-Wiedziałem, że coś się święci! Odkąd Cię u mnie zobaczył od razu zmienił zachowanie. Wycofał się i był taki chłodny. No wiedziałem!- krzyczał rozemocjonowany nie pozwalając mi skończyć.
- Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Nie mamy żadnego małego sekretu. Nie wymyślaj. Po prostu spotkaliśmy się więcej niż jeden raz- tłumaczyłam się.
- Całowaliście się?- zapytał podniecony tymi informacjami.
- Daj spokój! Zachowujesz się jak mała dziewczynka, która nie miała nigdy kontaktu z chłopcami- niepokoiła mnie jego ciekawość, nie chciałam się do tego przyznawać.
- Odpowiedz!- nalegał.
- Tak- nie zdążyłam skończyć, a on już wiwatował.- Ale to było jednorazowe, nie liczy się.
- Już tak się nie broń. Tom to niezły zawodnik, spodobałby Ci się gdyby nie.... No właśnie! A co z Nathanem? Byliście wtedy razem?- podniósł brwi.
- Tak- nie potrafiłam go okłamywać.
- W takim razie trzeba być cicho- położył palec na ustach.- Nie martw się, nic mu nie powiem.
- Nie ma o czym- upierałam się przy swoim.
- Kłamstwo wypowiedziane nawet milion razy nie stanie się prawdą, skarbie- zmierzwił moje włosy i wstał.- Kawy, herbaty czy czegoś mocniejszego?
- Jest późno, powinnam się zbierać- spojrzałam na zegarek, zbliżała się północ.
- Możesz zostać u mnie. Nie chwaląc się mam mnóstwo pokoi, więc do wyboru, do koloru- zachęcał.- Ja tym czasem odwiedzę barek i coś na przyszykuję- mrugnął do mnie.
- Chyba nie mam wyjścia- zaśmiałam się, po czym rozprostowałam nogi na sofie.
"Starczy mi wrażeń jak na jeden dzień"- dodałam w myślach.
Szczerze mówiąc, w życiu nie widziałam nic piękniejszego. Każdy element był solidnie dopracowany i dobrze komponował się z całością. Wpatrywałam się z zachwytem chcąc zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy, ale wiedziałam, że w życiu nie mogłabym pozwolić sobie na taką posiadłość. Jenaro musiał włożyć w to cudo mnóstwo kasy i wysiłku.
- Mieszkasz tutaj na co dzień?- ciekawość wzięła górę.
- Nie do końca, ale można tak powiedzieć- odpowiedział wymijająco.
- Od czego to zależy?- nie dawałam za wygraną, poruszając się za nim w stronę kolejnego pomieszczenia.
- Jeżeli mam w tygodniu do załatwienia dużo spraw w mieście, zatrzymuję się w kawalerce, którą już widziałaś. Spędzam tu dużo czasu, ale nie cały- uśmiechnął się.
- Mhm, rozumiem- rozumiałam tylko po części, ale nie drążyłam dalej tematu.
- Chciałabyś coś do picia?- przerwał nasze milczenie.
- Lepiej znajdź jakiś lód- poleciłam.- Czym w ogóle się zajmujesz?- wypaliłam nagle. Nie chciałam, aby zabrzmiało to zbyt wścibsko, ale tak się właśnie stało.
- Czy to ważne?- widziałam jak jego ciało nagle się spięło. Zacisnął wargi i spojrzał na mnie twardo.
- Przepraszam za tą ciekawość, ale pomyślałam, że musisz zajmować się czymś bardzo dobrze płatnym skoro mieszkasz w takim pałacu- żałowałam, że nie ugryzłam się w język.
- To rodzinny interes- uciął szybko,a ja wiedziałam, że już nie wrócimy do tego tematu.
Westchnęłam cicho pod nosem, po czym przyjęłam od niego woreczek z lodem. Zaprowadził nas z powrotem do obszernego salonu, który pełnił też funkcję hallu. Na środku ogromnego pomieszczenia stały trzy skórzane kanapy oddzielone szklanym stolikiem. Jenaro położył się ociężale na jednej, po czym podniósł lekko głowę. W ten sposób dał mi znać, że chce abym tam usiadła. Nie miałam nic przeciwko, więc zajęłam miejsce i pozwoliłam żeby jego głowa opadła na moje kolana. Delikatnie przyłożyłam lód do jego szczęki. Dużo już dzisiaj wycierpiał, nie chciałam sprawiać mu więcej bólu.
Widziałam jak jego oczy powoli się zamykają. Należał mu się odpoczynek. Mimo, iż nadal byłam na niego trochę zła za całą zaistniałą sytuację, to wierzyłam w jego niewinność. Był moim przyjacielem, więc postanowiłam mu zaufać. Z tego wszystkie sama przysnęłam, nie wiedząc nawet, w którym momencie.
Ospale ziewnęłam i poruszyłam się delikatnie chcąc rozprostować zdrętwiałe nogi. Moje możliwości były w dużej mierze ograniczone przez Jenaro, który nadal smacznie spał na moich kolanach. Uśmiechnęłam się tylko, po czym oparłam głowę o chłodne oparcie sofy. Nie zamierzałam go budzić. W tym momencie byłam szczęśliwa, że nigdzie nie ruszam się bez telefonu. Zamiast siedzieć i się nudzić w ciszy mogłam sprawdzić portale społecznościowe oraz wiadomości ze świata. Jak zwykle nie znalazłam zbyt wielu ciekawych rzeczy. Sprawdziłam jeszcze program telewizyjny. Może wieczorem obejrzę jakiś film.
Z odrętwienia wyrwał mnie dzwonek do drzwi, a następnie pukanie, które z każdą chwilą stawało się coraz bardziej nachalne. Chcąc nie chcąc musiałam obudzić przyjaciela. Było to trudne zadanie, gdyż chłopak z początku nie reagował na żadne moje gesty. Potrząsałam nim i prosiłam żeby się obudził, a on nic. W między czasie niezapowiedziany (przynajmniej dla mnie) gość stawał się bardziej natrętny, a pukanie przerodziło się w walenie.
- Wstawaj!- wrzasnęłam mu do ucha i pociągnęłam za ramię zaniepokojona. Ku mojej uciesze Jenaro otworzył podejrzliwie oczy, podniósł się na jednym łokciu oraz spojrzał na mnie pytająco. Zrozumiał co się dzieje, gdy osoba za drzwiami rzuciła niewybrednym przekleństwem oraz krzyknęła coś w stylu: "wiem, że tam jesteś". Głos wydawał mi się jakby znajomy, ale równie dobrze taki efekt mogła wywołać dzieląca nas odległość. Sama byłam trochę ospała i powoli ogarniałam rzeczywistość.
Hiszpan podniósł się natychmiast z moich kolan, po czym posłał mi przepraszające spojrzenie. Wyprostował się, poprawił koszulkę i ruszył do wejścia. Miałam nadzieję, że to tylko jakiś jego pijany kolega. Na moje chore, prześladujące mnie nieszczęście oczywiście tak nie było.
- Długo każesz na siebie czekać- usłyszałam głos gościa.
- Wybacz, byłem zajęty- wytłumaczył się mój przyjaciel.
- Domyślam się, Ty zawsze jesteś zajęty...kimś- brzmiało to dwuznacznie. Jenaro tylko zaśmiał się krótko.
- Załatwiłeś wszystko co było zlecone?
- Wydaje mi się, że tak. Już po problemie, więc możecie spokojnie działać dalej- oznajmił znajomy głos.
W pewnym momencie przestałam przysłuchiwać się rozmowie. Starałam się przypomnieć kim może być ów gość. Byłam w stu procentach pewna, że go znam. Ciekawość wzięła nade mną górę, podniosłam się z sofy i ruszyłam w stronę rozmawiających mężczyzn. Biorąc przykład z Jenaro, poprawiłam swoją lekko wygniecioną sukienkę.
W progu, obok mojego przyjaciela stał Tom- mój nauczyciel jak się niedawno okazało. Spoglądając w jego oczy nie mogłam stwierdzić, które z nas było bardziej zdziwione. Jenaro już wiedział, że się znamy, ale nie miał pojęcia w jakich jesteśmy relacjach.
- Oto facet, który zniszczył nam drzemkę- zażartował mój kumpel, a mi wcale nie było do śmiechu.
- Yhm, najwyraźniej- skwitował Tom- musieliście się bardzo zmęczyć- rzucił zgryźliwie, wiedziałam co miał na myśli.
- Jenaro wdał się w bójkę i pomagałam mu dojść do siebie- starałam się wytłumaczyć, ale zabrzmiało to jeszcze gorzej niż sądziłam. Dlaczego czasem nie potrafię milczeć?!
- Dziewczyna zna się na rzeczy- Jenaro puścił do mnie oczko. Miałam ochotę go zamordować. Właśnie wychodziłam na puszczalską w oczach własnego nauczyciela, a jego to bawiło!
- Nie wątpię- skwitował Tom, po czym rzucił mi wzgardliwe spojrzenie.
- O czym wy w ogóle rozmawiacie?!- krzyknęłam zdenerwowana.
- Wyluzuj Car- Hiszpan położył mi rękę na ramieniu.- To tylko żarty- Tom spojrzał na niego zdezorientowany.
- Czyli między wami nic...?- nie chciał kończyć pytania.
- Nic!- wrzasnęłam.- Jesteśmy przyjaciółmi!
- Car, spokojnie. Wiem, że wyglądało to dziwnie, ale serio między nami nic nie ma. Poza tym ona ma tego zrzędliwego chłopaka, a za takie się nie zabieram- pokazał mi język. Duże dziecko.
- Myślałem, że...
- Nie ważne co myślałeś- przerwał mu chłopak.- Dzięki za dobrze wykonaną robotę i do zobaczenia- uścisnęli sobie dłonie.
- Trzymaj się- Tom poklepał Jenaro po ramieniu, po czym zwrócił się do mnie.- Do widzenia Caroline.
Z całych sił starałam się powstrzymać obraźliwe komentarze pod jego adresem. Poczekałam grzecznie aż zamknie za sobą drzwi.
- A spieprzaj!- wrzasnęłam wypuszczając całe powietrze. Poczułam się trochę lepiej. Napięcie powoli ustępowało.
- Czemu byłaś taka zdenerwowana? Myślałem, że znacie się z Tomem- pociągnął mnie za rękę i posadził obok siebie na kanapie.
- Znamy to za dużo powiedziane- westchnęłam.- Po prostu wpadliśmy na siebie w nieodpowiednim miejscu i czasie.
- Czyli? Teraz musisz mi wszystko opowiedzieć, bo zeżre mnie ciekawość- udawał śmiertelnie poważnego.
- Widziałeś mój telefon?- rzuciłam, przypominając sobie pierwsze zderzenie z Tomem.
- Mówisz o tym popękanym gracie?
- Spadaj! To mój ulubiony telefon i nadal działa!- przekomarzałam się z nim wiedząc, że niedługo będę musiała jednak wymienić komórkę.
- Nie powinnaś chodzić z czymś takim. Damie nie przystoi- spojrzał na mnie oskarżycielsko.- Sprezentuję Ci nowy!
- Oszalałeś? Nie masz na co pieniędzy wydawać?
- Postanowione i koniec tematu. A teraz wracamy do sentymentalnej historii z Tomem.
- Wcale nie było romantycznie, wręcz przykro. To był jeden z moich pierwszych dni w szkole. Wracałam ze spotkania i zagapiłam się idąc. Wpadłam wtedy na Toma, a telefon roztrzaskał się o chodnik. Koniec.
- Rzeczywiście, ani krzty romantyzmu- pokręcił głową z dezaprobatą.- Facet zniszczył Ci telefon, przyprawił o zawał serca i po prostu poszedł dalej. Jestem zdegustowany.
- Potem spotkaliśmy się kilka razy, aż wreszcie odkryłam jego mało tajemniczy sekret- zrobiło mi się trochę smutno.
- Czemu mało tajemniczy? Z tego co wiem Tom nie jest jakąś plotkareczką.
- Wiedziało ponad tysiąc osób, oprócz mnie- widziałam, że chłopak był zdezorientowany.- Pan Mikaelson jest nauczycielem.
- Ach tak! Facet ma fetysz do podobnych zawodów, ale to tylko dorywcze, nie masz się czym przejmować- machnął ręką jakby to była codzienna sytuacja.
- Nie mam się czym przejmować? Przecież on mnie uczy, a mówimy sobie po imieniu... no w sumie to mówiliśmy- poprawiła się znów myśląc nad określeniem naszych relacji.
- Przesadzasz. To, że raz na siebie wpadliście nie robi z niego jakiegoś pedofila i zboczeńca- zaśmiał się Jenaro. Nie wierzę, że to go bawiło.
- To nie był jeden raz- zaprzeczyłam cicho. Chłopak szybko chwycił mnie za ramiona oraz spojrzał prosto w oczy.
- Chcesz powiedzieć, że Ty i Tom..? No wiesz...- nieporadnie szukał słów.- Macie swój mały sekret?
- Nie do końca to miałam na myśli, ale..
-Wiedziałem, że coś się święci! Odkąd Cię u mnie zobaczył od razu zmienił zachowanie. Wycofał się i był taki chłodny. No wiedziałem!- krzyczał rozemocjonowany nie pozwalając mi skończyć.
- Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Nie mamy żadnego małego sekretu. Nie wymyślaj. Po prostu spotkaliśmy się więcej niż jeden raz- tłumaczyłam się.
- Całowaliście się?- zapytał podniecony tymi informacjami.
- Daj spokój! Zachowujesz się jak mała dziewczynka, która nie miała nigdy kontaktu z chłopcami- niepokoiła mnie jego ciekawość, nie chciałam się do tego przyznawać.
- Odpowiedz!- nalegał.
- Tak- nie zdążyłam skończyć, a on już wiwatował.- Ale to było jednorazowe, nie liczy się.
- Już tak się nie broń. Tom to niezły zawodnik, spodobałby Ci się gdyby nie.... No właśnie! A co z Nathanem? Byliście wtedy razem?- podniósł brwi.
- Tak- nie potrafiłam go okłamywać.
- W takim razie trzeba być cicho- położył palec na ustach.- Nie martw się, nic mu nie powiem.
- Nie ma o czym- upierałam się przy swoim.
- Kłamstwo wypowiedziane nawet milion razy nie stanie się prawdą, skarbie- zmierzwił moje włosy i wstał.- Kawy, herbaty czy czegoś mocniejszego?
- Jest późno, powinnam się zbierać- spojrzałam na zegarek, zbliżała się północ.
- Możesz zostać u mnie. Nie chwaląc się mam mnóstwo pokoi, więc do wyboru, do koloru- zachęcał.- Ja tym czasem odwiedzę barek i coś na przyszykuję- mrugnął do mnie.
- Chyba nie mam wyjścia- zaśmiałam się, po czym rozprostowałam nogi na sofie.
"Starczy mi wrażeń jak na jeden dzień"- dodałam w myślach.
Nie wiem co powiedzieć :p W tym rozdziale była dwójka moich ulubionych postaci <3 Jenaro i Tom <3 Dość ciekawie pokazana zazdrość T o Caroline. Może w końcu przestanie zachowywać się jak dupek i się do niej odezwie. Reakcja Car mnie rozwaliła xd Tu się spinają o nią, a ta krzyczy i zachowuje się jak małe dziecko. Moja reakcja: Tak, brawo Caroline! Jesteś taka dojrzała. XDD
OdpowiedzUsuńNocowanie u J brzmi bardzo ciekawie :)) Mam nadzieję, że opiszesz co nieco. W końcu nie codziennie nocuje się w takim domu.
Widzę, że posłuchałaś mojej prośby! To był jeden z lepszych rozdziałów, serio. Jenaro mimo wszystko jest coraz fajniejszym bohaterem. Tom mógłby w końcu coś zrobić, a nie udaje Greka. Skoro jest taki zazdrosny to niech o nią powalczy, przecież jest facetem ;p
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nathan nie dowie się o tych wszystkich wybrykach bo byłoby nieprzyjemnie, a jego nawet jeszcze lubię i czekam na rozwinięcie tego związku.
A i o 4:45 to chyba ludzie śpią, a nie dodają rozdziały ;D Ale nie mogę narzekać bo jest cudny
Weny!
A mnie Jenaro wkurza, słysząc jego imię mam przed oczami brudnego narkomana latynosa. A panowie w ogóle zachowanie bardzo classy, na miejscu Caroline i jednemu i drugiemu bym w ryj dała, hairflip i poszła kupić iPhona.
OdpowiedzUsuńJak ty to robisz?! Twoje rozdziały tak cholernie interesują, intrygują, ciekawią, wzruszają i śmieszą w jednym czasie. Jesteś świetna. Ukłony.
OdpowiedzUsuńCieszę się że są jeszcze ludzie którzy tak jak ja piszą z pasją, długie rozdziały.
Wiem jakie to trudne i dlatego Gratuluję. Nie przerywaj, idzie ci świetnie.
Mam nadzieję że ten komentarz się doda bo próbuje 4 raz :/
Tak czy inaczej zapraszam jutro do mnie i na prawde gratuluje świetnego rozdziału. Życzę weny i powodzenia ♥