5. Tom.
Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Momentalnie przymrużyłam oczy widząc otaczającą mnie biel. "Zdecydowanie za jasno"- pomyślałam. Podniosłam się lekko i rozejrzałam po pokoju. Znajdowałam się w gabinecie lekarskim. Wszędzie jakieś opatrunki, strzykawki, fartuch, stetoskop. Tak, to na pewno jakiś lekarz, ale dlaczego ja tutaj jestem?
- Panie Mikaelson.- Powiedziała kobieta ubrana cała na biało. - Uczennica się obudziła.
- Dziękuję Pani Doktor.- Uśmiechnął się niebieskooki przystojniak.
- Najlepiej będzie jak wróci teraz do domu lecz nie mogę dodzwonić się do rodziców.
- Jest ktoś u Ciebie w domu?- Zwrócił się do mnie niespodziewanie.
- Ymm chyba nie.- Pokiwałam przecząco głową.- Co się dzieje?
- Niczym się nie przejmuj kochana.- Uśmiechnęła się lekarka.- Jestem szkolną pielęgniarką, a Ty miałaś niefortunny wypadek.
- Ahaaa.- Wyszeptałam udając, że wiem o co chodzi. Jaki wypadek? I dlaczego tak mnie głowa boli?
- Nie możesz dzisiaj zostać na lekcjach i lepiej żeby się ktoś Tobą zaopiekował. Skoro nie ma Twoich rodziców to może pan Mikaelson się Tobą zajmie?- Mrugnęła do mężczyzny.
- Dobrze, skoro Pani nalega.- Odpowiedział lekko zmieszany.
Pielęgniarka pomogła mi wstać i odprowadziła do drzwi. Przemiły Pan Mikaelson wziął moje rzeczy i w milczeniu kroczył w stronę wyjścia. Wyglądał na bardzo niezadowolonego powstałą sytuacją. Chociaż ja też czułam się nieswojo z myślą, że idę do domu nieznanego mężczyzny. Jakim cudem znalazł się w mojej szkole? Starałam się iść spokojnie i także nie okazywać żadnych emocji. Jednak gdy do mojej głowy przyszła myśl :"Boże, a jeśli to jakiś psychopata, który cały czas mnie śledził?!", opanowanie zniknęło ustępując miejsca panice.
Szliśmy obok siebie w zupełnej ciszy. Dotarliśmy na miejsce dość szybko. Mieszkanie mieściło się w nowoczesnej kamienicy chronionej monitoringiem. Mężczyzna musiał wpisać kod, dzięki któremu otworzyły się drzwi. Klatka schodowa wyglądała raczej jak luksusowy hall, wyposażony w skórzane kanapy, stolik z czasopismami oraz dopełniający wszystko pierwszorzędny żyrandol. Mimo niewielu mebli znajdowało się tu sporo wyszukanych drobiazgów jak na przykład kryształowy wazon z kilkoma kwiatami. Ściany koloru piaskowego oraz idealnie dobrane barwy wyposażenia wywoływały we mnie spokój i chyba taki cel mieli projektanci wnętrz.
W ciągłym milczeniu wsiedliśmy do równie nowoczesnej windy, a Pan Mikaelson wcisnął przycisk z numerem 4. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się w lewo. Równie śliczny korytarz, jak ten na dole, tym razem był w odcieniach błękitu. Patrzyłam jak otwierają się drzwi do mieszkania i zastanawiałam co tam ujrzę.
Starałam się zobaczyć jak najwięcej mogłam. Było tak pięknie, że mimowolnie otworzyłam buzię.
- Wszystko w porządku?- Zapytał.
- Tak tak, oczywiście.- Odpowiedziałam nadal się rozglądając.
- Chcesz coś do picia? Kawę, herbatę, sok?
- Nie, dziękuję.
- Jakbyś chciała gdzieś zadzwonić to daj znać.- Uśmiechnął się. Okazał emocje, nareszcie!
- Tak w ogóle to jestem Caroline.- Podeszłam i podałam mu dłoń.
- Tom. Miło mi.- Uścisnął dość mocno moją rękę, a potem wrócił do parzenia sobie kawy.
- Widziałam Cię kiedyś jak wracałam do domu.- Wypaliłam nagle choć wcale nie chciałam tego powiedzieć.
- Yyy tak.- Zawahał się.- Ja Ciebie też widziałem. Jak Twój telefon?
- Nadal roztrzaskany ale działa. Dziękuję, że zgodziłeś się mnie dzisiaj zabrać. Nie chciałabym przeszkadzać więc za jakąś chwilę zbiorę się do domu.
- Daj spokój, możesz zostać, a nawet powinnaś bo obiecałem to naszej pielęgniarce. Jak upewnisz się, że ktoś jest w domu wtedy z czystym sumieniem będę mógł Cię wypuścić.- Zupełnie zgłupiałam słysząc jego słowa. Miałam wrażenie, że wcale nie chciał się mną zajmować. W sumie, który normalny facet chciałby trzymać w domu licealistkę.
- Naprawdę dziękuję.- Nie wiedziałam co innego można powiedzieć więc na tym skończyłam błyskotliwą odpowiedź.
Sytuacja była trochę krepująca więc nie rozmawialiśmy zbyt dużo. Ciągle zastanawiałam się jakim cudem był u mnie w szkole, ale nie miałam odwagi o to zapytać. Rozejrzałam się po jego mieszkaniu. Może to niegrzeczne, jednak zżerała mnie ciekawość. W sypialni miał dwuosobowe łóżko więc albo się rozpychał w nocy albo miał współlokatorkę. Jednak nigdzie nie znalazłam rzeczy potencjalnie należących do kobiety.
- Mieszkasz sam?- Spytałam.
- Obecnie tak.- Rozmowny to on nie był.
- To może opowiesz mi coś o sobie?- Zagadnęłam
- To chyba nie jest najlepszy pomysł.- Okej, chyba mnie nie polubił.- Ale jeśli chcesz wiedzieć to pochodzę z Californii i niedawno się tu przeprowadziłem.- Dodał bez cienia emocji w głosie.
- To super!- Rozmowa ewidentnie się nie kleiła.- W sumie jest już późno więc powinnam iść do domu.
- A Twoi rodzice już wrócili?
- Jestem duża, poradzę sobie.- Odpowiedziałam lekko zirytowana.
- Jesteś także nieostrożna.- Facet zaczynał działać mi na nerwy.
- Dziękuję za gościnę.- Wzięłam swoją torbę i skierowałam się w stronę drzwi. Tom jednak zastąpił mi drogę i złapał za ramię.
- Nie musisz jeszcze iść, wiem o tym.- Powiedział szeptem. Ciśnienie mi skoczył. O co mu chodziło? Najpierw się nie odzywa, potem ze mną rozmawia, następnie jest upierdliwy, a teraz chce żebym została?
Był wyższy i silniejszy. Jednak dominował nade mną nie tylko fizycznie. Coś w jego sposobie mówienia i gestykulowania spowodowało, że uległam i zostałam. Tom zrobił obiad, a potem kolację. Oglądaliśmy komedię, graliśmy w scrabble i dyskutowaliśmy o polityce. Była naprawdę miło dopóki nie spojrzałam na zegarek.
- Matko już 22. Muszę wracać do domu.- Zaczęłam gorączkowo zbierać swoje rzeczy.
- Twoi rodzice się nie odzywali. Może powinnaś zostać?- Kolejne trudne pytanie.
- Nie, dziękuję. Musze wracać.
- Spokojnie. Na pewno mieszkasz z rodzicami?
- Tak mi się wydaje.- Odrzekłam poprawiając włosy.- Przynajmniej ostatnio z nimi mieszkałam ale mama ciągle jest w pracy.
- Poczekaj chwilę.- Zaczął mnie uspokajać.- Odprowadzę Cię.
Jego obecność w drodze do domu nie przeszkadzała mi, wręcz przeciwnie. Starałam się nie denerwować i myśleć racjonalnie. Nerwowo rozglądałam się na boki i ujrzałam pewną blondynkę stojącą na rogu ulicy. Była niesamowicie chuda i wysoka, ubrana w beżowe leginsy i białą bluzkę, mocno umalowana zwracała uwagę przechodniów. Wszystko byłoby normalnie gdyby nie jej nieobecny wzrok, bez wątpienia była pod wpływem środków odurzających. Po chwili z klubu obok wyszedł równie wysoki blondyn. Miał na sobie rurki z niskim stanem, chociaż krok miał prawie w kolanach. Objął dziewczynę w pasie i wyszeptał coś do ucha. Ta para trochę mnie zaniepokoiła. Szczególnie, że kojarzyłam skądś tego chłopaka.
- Wszystko okej?- Wyrwał mnie z zamyślenia głos Toma.- Chyba jesteśmy na miejscu, to ten adres?
- Tak, to tutaj.
Podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz w zamku. Były zamknięte dokładnie tak samo jak zrobiłam to rano. W środku było pusto.
- Nie mam pojęcia gdzie oni wszyscy są.- Powiedziałam bardziej do siebie niż do mężczyzny.
Tom posiedział ze mną jeszcze przez jakiś czas i poszedł do domu. Tej nocy nie mogłam spać. Pobiegłam do pokoju mamy, żeby sprawdzić jej rzeczy. Jednak gdy otworzyłam szafę, nie znalazłam żadnych ubrań, jedynie kopertę zaadresowaną do mnie. Wygrzebałam szybko telefon i bez dłuższego zastanowienia wybrałam numer Toma, który dostałam od niego gdy się żegnaliśmy. Była 3 w nocy i szczerze wątpiłam, że odbierze. Tymczasem usłyszałam jego zaspany głos i w oka mgnieniu się rozpłakałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć.
- Zaraz tam będę.- Powiedział rozbudzony i rozłączył się, a ja po raz kolejny zalałam się łzami.
Szliśmy obok siebie w zupełnej ciszy. Dotarliśmy na miejsce dość szybko. Mieszkanie mieściło się w nowoczesnej kamienicy chronionej monitoringiem. Mężczyzna musiał wpisać kod, dzięki któremu otworzyły się drzwi. Klatka schodowa wyglądała raczej jak luksusowy hall, wyposażony w skórzane kanapy, stolik z czasopismami oraz dopełniający wszystko pierwszorzędny żyrandol. Mimo niewielu mebli znajdowało się tu sporo wyszukanych drobiazgów jak na przykład kryształowy wazon z kilkoma kwiatami. Ściany koloru piaskowego oraz idealnie dobrane barwy wyposażenia wywoływały we mnie spokój i chyba taki cel mieli projektanci wnętrz.
W ciągłym milczeniu wsiedliśmy do równie nowoczesnej windy, a Pan Mikaelson wcisnął przycisk z numerem 4. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się w lewo. Równie śliczny korytarz, jak ten na dole, tym razem był w odcieniach błękitu. Patrzyłam jak otwierają się drzwi do mieszkania i zastanawiałam co tam ujrzę.
Starałam się zobaczyć jak najwięcej mogłam. Było tak pięknie, że mimowolnie otworzyłam buzię.
- Wszystko w porządku?- Zapytał.
- Tak tak, oczywiście.- Odpowiedziałam nadal się rozglądając.
- Chcesz coś do picia? Kawę, herbatę, sok?
- Nie, dziękuję.
- Jakbyś chciała gdzieś zadzwonić to daj znać.- Uśmiechnął się. Okazał emocje, nareszcie!
- Tak w ogóle to jestem Caroline.- Podeszłam i podałam mu dłoń.
- Tom. Miło mi.- Uścisnął dość mocno moją rękę, a potem wrócił do parzenia sobie kawy.
- Widziałam Cię kiedyś jak wracałam do domu.- Wypaliłam nagle choć wcale nie chciałam tego powiedzieć.
- Yyy tak.- Zawahał się.- Ja Ciebie też widziałem. Jak Twój telefon?
- Nadal roztrzaskany ale działa. Dziękuję, że zgodziłeś się mnie dzisiaj zabrać. Nie chciałabym przeszkadzać więc za jakąś chwilę zbiorę się do domu.
- Daj spokój, możesz zostać, a nawet powinnaś bo obiecałem to naszej pielęgniarce. Jak upewnisz się, że ktoś jest w domu wtedy z czystym sumieniem będę mógł Cię wypuścić.- Zupełnie zgłupiałam słysząc jego słowa. Miałam wrażenie, że wcale nie chciał się mną zajmować. W sumie, który normalny facet chciałby trzymać w domu licealistkę.
- Naprawdę dziękuję.- Nie wiedziałam co innego można powiedzieć więc na tym skończyłam błyskotliwą odpowiedź.
Sytuacja była trochę krepująca więc nie rozmawialiśmy zbyt dużo. Ciągle zastanawiałam się jakim cudem był u mnie w szkole, ale nie miałam odwagi o to zapytać. Rozejrzałam się po jego mieszkaniu. Może to niegrzeczne, jednak zżerała mnie ciekawość. W sypialni miał dwuosobowe łóżko więc albo się rozpychał w nocy albo miał współlokatorkę. Jednak nigdzie nie znalazłam rzeczy potencjalnie należących do kobiety.
- Mieszkasz sam?- Spytałam.
- Obecnie tak.- Rozmowny to on nie był.
- To może opowiesz mi coś o sobie?- Zagadnęłam
- To chyba nie jest najlepszy pomysł.- Okej, chyba mnie nie polubił.- Ale jeśli chcesz wiedzieć to pochodzę z Californii i niedawno się tu przeprowadziłem.- Dodał bez cienia emocji w głosie.
- To super!- Rozmowa ewidentnie się nie kleiła.- W sumie jest już późno więc powinnam iść do domu.
- A Twoi rodzice już wrócili?
- Jestem duża, poradzę sobie.- Odpowiedziałam lekko zirytowana.
- Jesteś także nieostrożna.- Facet zaczynał działać mi na nerwy.
- Dziękuję za gościnę.- Wzięłam swoją torbę i skierowałam się w stronę drzwi. Tom jednak zastąpił mi drogę i złapał za ramię.
- Nie musisz jeszcze iść, wiem o tym.- Powiedział szeptem. Ciśnienie mi skoczył. O co mu chodziło? Najpierw się nie odzywa, potem ze mną rozmawia, następnie jest upierdliwy, a teraz chce żebym została?
Był wyższy i silniejszy. Jednak dominował nade mną nie tylko fizycznie. Coś w jego sposobie mówienia i gestykulowania spowodowało, że uległam i zostałam. Tom zrobił obiad, a potem kolację. Oglądaliśmy komedię, graliśmy w scrabble i dyskutowaliśmy o polityce. Była naprawdę miło dopóki nie spojrzałam na zegarek.
- Matko już 22. Muszę wracać do domu.- Zaczęłam gorączkowo zbierać swoje rzeczy.
- Twoi rodzice się nie odzywali. Może powinnaś zostać?- Kolejne trudne pytanie.
- Nie, dziękuję. Musze wracać.
- Spokojnie. Na pewno mieszkasz z rodzicami?
- Tak mi się wydaje.- Odrzekłam poprawiając włosy.- Przynajmniej ostatnio z nimi mieszkałam ale mama ciągle jest w pracy.
- Poczekaj chwilę.- Zaczął mnie uspokajać.- Odprowadzę Cię.
Jego obecność w drodze do domu nie przeszkadzała mi, wręcz przeciwnie. Starałam się nie denerwować i myśleć racjonalnie. Nerwowo rozglądałam się na boki i ujrzałam pewną blondynkę stojącą na rogu ulicy. Była niesamowicie chuda i wysoka, ubrana w beżowe leginsy i białą bluzkę, mocno umalowana zwracała uwagę przechodniów. Wszystko byłoby normalnie gdyby nie jej nieobecny wzrok, bez wątpienia była pod wpływem środków odurzających. Po chwili z klubu obok wyszedł równie wysoki blondyn. Miał na sobie rurki z niskim stanem, chociaż krok miał prawie w kolanach. Objął dziewczynę w pasie i wyszeptał coś do ucha. Ta para trochę mnie zaniepokoiła. Szczególnie, że kojarzyłam skądś tego chłopaka.
- Wszystko okej?- Wyrwał mnie z zamyślenia głos Toma.- Chyba jesteśmy na miejscu, to ten adres?
- Tak, to tutaj.
Podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz w zamku. Były zamknięte dokładnie tak samo jak zrobiłam to rano. W środku było pusto.
- Nie mam pojęcia gdzie oni wszyscy są.- Powiedziałam bardziej do siebie niż do mężczyzny.
Tom posiedział ze mną jeszcze przez jakiś czas i poszedł do domu. Tej nocy nie mogłam spać. Pobiegłam do pokoju mamy, żeby sprawdzić jej rzeczy. Jednak gdy otworzyłam szafę, nie znalazłam żadnych ubrań, jedynie kopertę zaadresowaną do mnie. Wygrzebałam szybko telefon i bez dłuższego zastanowienia wybrałam numer Toma, który dostałam od niego gdy się żegnaliśmy. Była 3 w nocy i szczerze wątpiłam, że odbierze. Tymczasem usłyszałam jego zaspany głos i w oka mgnieniu się rozpłakałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć.
- Zaraz tam będę.- Powiedział rozbudzony i rozłączył się, a ja po raz kolejny zalałam się łzami.
Już podoba mi się postać Toma. Jest tajemniczy i pociągający. Ale z całego tego rozdziału najlepsza była końcówka. Tom ratujący damę w opałach, urocze. Myślę, że każda dziewczyna marzy o sytuacji takiej jak ta. Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. Oby cię Ciocia Wena nie opuściła.
OdpowiedzUsuńPs: Gdzie do cholery podziali się jej rodzice? Jestem też ciekawa po cóż to zwróciłaś uwagę na tą wiecznie na haju parę.
Trzyma w napięciu. Na początku myślałam, że coś jej zrobi. Wszystko super. Pisz szybko kolejny. No i świetna końcówka, ciekawi mnie co się stało.
OdpowiedzUsuńSkończyłaś w najbardziej emocjonującym momencie! Koniecznie pisz dalej i szybko dodaj nowy rozdział. Tom ma zwodniczy charakter i jestem ciekawa co z tego wyniknie :)
OdpowiedzUsuńAkcja coraz lepiej się rozwija. ;D O co chodzi z tymi rodzicami? Czekam na następny rozdział. ;D
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem! Świetna końcówka! Trzyma w napięciu! Czekam na następny rozdział! :)
OdpowiedzUsuń