11. There’s a shadow hanging over me.

   Przygotowywałam się właśnie do wyjścia, kiedy uświadomiłam sobie, że nie wzięłam telefonu. Spakowałam ładowarkę, wszystkie kable, słuchawki, a  o najważniejszym zapomniałam. Wbiegłam na schody i porwałam komórkę z szafki nocnej. Szybko wróciłam na dół, pozamykałam wszystkie okna, powyłączałam urządzenia elektryczne i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na cztery spusty po czym wsiadłam do taksówki. Po 10 minutach jazdy byłam już u Libby.
- Nareszcie!- Wykrzyknęła na mój widok.- Czekałam na Ciebie od jakiejś godziny.
- Przepraszam, ale musiałam wszystko posprawdzać. Na koniec jeszcze zapomniałam telefonu. Jestem ostatnio strasznie roztrzepana.- Odpowiedziałam przytulając przyjaciółkę.
- Grunt, że dotarłaś cała i zdrowa.- Uśmiechnęła się idąc w stronę domu.
- Nathan się zgodził?- Zapytałam z lekką obawą. Sama nie wiedziałam czy chcę się z nim dzisiaj zobaczyć.
- Tak, powinien przyjechać za dwie godziny. Bardzo się ucieszył, że też będziesz. Podobno byliście umówieni, czy to prawda?- Podniosła znacząco jedną brew.
- Ymmm, tak. Dzwonił do mnie wczoraj, ale byłam trochę zajęta więc zgodziłam się na każdy inny termin byleby nie zawracał mi głowy.- Odpowiedziałam z lekkimi wyrzutami sumienia przypominając sobie jak źle go wczoraj potraktowałam.
- Nie zabrzmiało to zbyt zachęcająco.- Roześmiała się Libby.- Mniejsza z tym. Powiedz mi na jak długo możesz u mnie zostać?- Spytała z oczekiwaniem.
- Tak długo jak będziesz mnie potrzebowała.- Uśmiechnęłam się do niej. Teraz to ona wymagała mojej pomocy i nie chciałam żeby się zawiodła. Nawet przeżyję już tego Nathana.- Myślę, że dopóki nie wrócą Twoi rodzice.
- Jesteś kochana!- Ścisnęła mnie najmocniej jak potrafiła.
- Już, wystarczy!- Ledwo wydyszałam z jej ciasnych objęć.- Zaraz połamiesz mi żebra.- Protestowałam.
- Okeej.- Wypowiedziała to z ogromnym smutkiem i udawała, że płacze.
- Och, nie maż się! Zaraz ciocia Car da Ci lizaka.- Zaczęłam robić sobie z niej żarty za co dostałam kuksańca w bok.
    Weszłyśmy do domu w niezwykle wesołym nastroju. Zaniosłam swoją walizkę do salonu, a następnie ruszyłam za Libby do kuchni. Wcześniej nie miałam okazji jej odwiedzić więc nie wiedziałam, że mieszka w tak ogromnym budynku. Kuchnia był trzykrotnie większa od mojej i nie żartowała z tymi antycznymi meblami. Wystrój przypominał bardziej barokową jadalnię niż współczesne pomieszczenia. Gdyby się uparł można by zorganizować w niej parapetówkę dla 15 osób. Na samym środku stały trzy szafki z lekko wysuniętym blatem. Dosunięte były pod nie wysokie krzesła barowe. Ich śniadania musiały wyglądać jak z bajki.
   W między czasie gdy ciemnowłosa dziewczyna pichciła coś w dla nas, ja poszłam otworzyć drzwi Nathanowi. Chłopak wytrwale dzwonił dzwonkiem. Przyśpieszyłam kroku, żeby nie musieć tego słuchać.
- Czemu jesteś taki niecierpliwy?- Z tymi słowami otworzyłam drzwi frontowe. Nie spodziewałam się przed nimi nikogo innego niż Nathana, jednak życie lubi mnie zaskakiwać.
- Witaj Caroline.- Niebieskooki mężczyzna uśmiechnął się szelmowsko.
- Mógłbyś mi powiedzieć co tutaj robisz?- Byłam bardziej niż zdezorientowana.- Skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać? Libby Cię nie zna.
- Uwierz, zna mnie. Jednak wolałbym porozmawiać na osobności. Nie wołaj jej jeśli możesz.- Poprosił uprzejmie.- Mam swoje źródła, więc Cię znalazłem.
- To jest jej dom jakbyś nie zauważył. Jak chcesz ze mną porozmawiać, tak aby ona o tym nie wiedziała?- Ten człowiek zadziwiał mnie coraz bardziej. "Pedofil"- Pomyślałam w pierwszej chwili.
- Wyjdź ze mną na zewnątrz.- Wypowiedział to uwodzicielsko i wyciągnął do mnie rękę. W co on się ze mną bawił? Podałam mu dłoń i wyszłam.
- Dlaczego nie odbierałaś telefonów ode mnie?- Spytał zawiedziony kiedy odeszliśmy w głąb ogródka.
- To Ty dzwoniłeś do mnie wczoraj w nocy? Wybacz, ale byłam bardzo zmęczona.- Próbowałam jakoś załagodzić sytuację.
- Dlaczego więc nie odebrałaś gdy dzwoniłem rano?- Kolejne trudne pytanie. Zupełnie zapomniałam o sprawdzeniu komórki.
- Byłam w trakcie pakowania. Nie miałam głowy do sprawdzania telefonu. Musiał się rozładować albo coś. Nawet zapomniałam go przed wyjściem spakować.- Miałam kolejne wyrzuty sumienia.- Czy dzwoniłeś w ważnej sprawie?
- Owszem. Chciałem z Tobą porozmawiać na temat naszego ostatniego spotkania w Twoim domu.- Zaczął niepewnie.- Myślę, że powinniśmy sobie wyjaśnić wiele spraw, jest coś co powinnaś o mnie wiedzieć zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję. Jednak to nie jest dobre miejsce na tego typu rozmowy. Kiedy wracasz do domu?
- Prawdopodobnie za miesiąc. Muszę pomieszkać trochę z Libby, ponieważ ktoś obserwuje jej dom. Rodzice wyjechali na wakacje do Europy więc będzie bezpieczniej jak z nią zamieszkamy.- Wyjaśniłam.
- My?- Spytał podejrzliwie.- Kogo miałaś na myśli mówiąc "my"?
- Mnie i Nathana.
- Ach, rozumiem.- Odparł tak jakby osobiście znał chłopaka.
- Wątpię, ale jak uważasz.- Odpowiedziałam zdziwiona jego reakcją.
- Wygląda na to, że Libby ma poważne kłopoty?- Wydawał się być trochę zatroskany.
- Tego nikt nie wie, ale takie mamy podejrzenia. Co wieczór pod domem stoi czarny samochód i obserwuje co robi. Myślę, że to nie jest dobry znak.
- Masz rację. Dobra z Ciebie przyjaciółka. Postaram się czegoś dowiedzieć na ten temat. Jak coś znajdę to zadzwonię więc uprzejmie racz odbierać telefony.- Poprosił zgryźliwie.
- Postaram się.- Oznajmiłam chłodno.
- Nie dałabyś rady pojawić się w domu wcześniej niż za miesiąc?- Dało usłyszeć się znikomą nadzieję w jego głosie.
- Jeśli ładnie poprosisz, może i dałabym radę.- Zaczęłam się drażnić. Tom złapał mnie za rękę i przysunął swoją twarz do mojego ucha.
- Nie pogrywaj ze mną dziewczynko.- Wyszeptał.
- Grozisz mi?- Podniosłam jedną brew.
- Tylko ostrzegam na przyszłość.- Pocałował moją dłoń.- Zadzwonię.- Po tym jednym słowie odszedł z ogrodu i nawet się nie obejrzał.
   "Co za człowiek!"- krzyknęłam w myślach. Nie odebrałam kilku telefonów, a on już mnie napastuje w domu koleżanek tylko po to żeby powiedzieć, iż porozmawiamy kiedy indziej i mam odbierać jak on dzwoni. Takich ludzi powinni w psychiatrykach zamykać, a nie wolno po ulicach puszczać. W tym momencie bałam się go bardziej niż Freddy'ego z "Koszmaru z ulicy Wiązów".
    Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wejścia. Niechybnie tuż przede mną pojawił się Nathan. Trochę zdezorientowana podeszłam bliżej. Młody chłopak nie wahał się ani chwili i przytulił mnie na przywitanie. Dostałam także nieśmiałego całusa w policzek, na którego zupełnie nie byłam przygotowana. Jednak nie odepchnęłam go od siebie. W jego obecności czułam się zupełnie inaczej. Nie miałam tylu wątpliwości i wszystko wydawało się prostsze. W takich chwilach totalnie nie wiedziałam co robić.
   Brunet przytrzymał mi drzwi po czym wszedł ze mną do środka. Szliśmy w zupełnym milczeniu. Nie było jednak jakoś niezręcznie. Po prostu każdy zajmował się własnymi myślami. Ja wciąż krążyłam w świecie Toma i jego tajemnic, a Nathan... Nie miałam pojęcia o czym myślał.
- Co tak długo?- Spytała zdziwiona Libby.
- Gawędziliśmy sobie przed domem.- Odpowiedziałam w pośpiechu, a Nathan spojrzał na mnie wielkimi oczami.
- Na jakiś sensowny temat?- Spróbowała własnego dania zlizując odrobinę z łyżki.
- Niekoniecznie. Pogoda i te sprawy.- Unikałam odpowiedzi.- Pójdę się rozpakować do Twojej sypialni. Nathan śpi z nami?
- Tak, mam dużo miejsca. Nie będziemy go dyskryminować, może boi się ciemności czy coś.- Puściła do niego oko.
- Dajcie spokój.- Wyszczerzył się.- Mogę spać na kanapie w salonie jeśli wam przeszkadza moja obecność.
- Mam jeszcze dwa pokoje gościnne, ale jeśli wolisz kanapy.- Zaśmiała się Libby.
   Zostawiłam ich na dole i ruszyłam w stronę schodów. "Świetnie- pomyślałam- okłamuję chłopaka, przyjaciółkę, cały świat, dla faceta, którego tak naprawdę nie znam." Postawiłam swoją czerwoną walizkę na drewnianej podłodze i usiadłam na łóżku przyjaciółki. Ukryłam twarz w dłoniach, przez ułamek sekundy miałam ochotę się rozpłakać. "Jesteś silna, dasz sobie z tym radę, to tylko faceci. Czym Ty się przejmujesz?"
   Zaczęłam rozpakowywać ubrania i układać je na wolne półki w szafie Libby. Zaniosłam kosmetyki do łazienki i uczesałam włosy przy okazji. W środku pomieszczenia stała piękna antyczna wanna, aż nie mogła się powstrzymać przed pogłaskaniem jej. Była wręcz ogromna. Zmieściłyby się do niej co najmniej 3 osoby jak nie więcej. Dookoła wisiało mnóstwo luster oprawionych w złote ramy, jedna ozdobniejsza od drugiej. Zastanawiało mnie czemu jej rodzice wybudowali sobie świątynię przepychu, jakby nie mieli na co pieniędzy wydawać. Dobrze, że chociaż była to gustowna świątynia piękna.
- Zejdziesz do nas?- Niespodziewanie usłyszałam pytanie Nathana. Podskoczyłam ze strachu.
- Wystraszyłeś mnie.- Odruchowo przyłożyłam ręce do klatki piersiowej.- Nie rób tego więcej.
- Przepraszam, ale dość długo tu siedzisz. Martwiliśmy się.
- Niepotrzebnie, nic mi nie jest.- Odparłam oschle. Nat trochę się skrzywił i podszedł do mnie.
- Caroline.- Złapał mnie za rękę.- Nie rozumiem dlaczego ostatnio jesteś dla mnie taka chłodna. Myślałem, że coś nas łączy, a Ty coraz bardziej się oddalasz.- Usiadł obok mnie na wannie.
- To nie takie proste.- Pokręciłam głową ze zrezygnowaniem.- Owszem, nie jesteś mi obojętny ale w moim życiu jest teraz bardzo dużo wątpliwości. To ciężki dla mnie czas. Chciałabym móc wszystko Ci powiedzieć, znaleźć łatwe mądre rozwiązania wszystkich tych sytuacji, ale tak się nie da.- Wstałam i zaczęłam chodzić w kółko po łazience.- Chodzi o to, że moi rodzice wyjechali. Nie wiem kiedy i czy w ogóle wrócą. Mieszkam teraz sama, nie wiem jak długo sobie poradzę bez nich.
- Nie wiedziałem o tym.- Powiedział zakłopotany.- Mogłaś powiedzieć od razu. Na pewno znalazłbym sposób żeby Ci pomóc.- Podszedł i mnie przytulił.
- To skomplikowane.- Westchnęłam zrezygnowana.
- W takim razie co będzie z nami?- Tego pytania obawiałam się najbardziej. Mimo naszej niedługiej znajomości wiedziałam, że Nathan jest wrażliwą osobą. Nie chciałam go ranić ani odtrącać.
- Myślę, że miedzy nami niewiele się zmieni, ale na pewno będzie trudniej.- Och, dlaczego nie potrafiłam powiedzieć mu, że powinniśmy trochę zaczekać. Takie rozmowy nigdy nie były moją mocną stroną.
- Jeśli będziesz czegokolwiek potrzebowała zawsze możesz zwrócić się do mnie.- Posłał mi słodki uśmiech.- Mam nadzieję, że mieszkanie z Libby zbliży nas do siebie.
- Też mam taką nadzieję.- W głębi duszy pomyślałam: "Albo się pozabijamy."
   W trochę lepszych nastrojach (przynajmniej Nat) zeszliśmy na dół. Czekała na nas kolacja przygotowana przez Libby. Pachniało cudownie, a smakowało jeszcze lepiej. Przyjaciółka zaserwowała nam francuskie ruloniki. Były to swego rodzaju kanapki stworzone na bazie ciasta francuskiego. Na jego powierzchni rozsypano kawałki szynki oraz sera pokrojonego w kostkę. Smaku dodawał także cienko posiekany szczypior oraz słodka papryczka. Zwinięte w ruloniki, a następnie podpieczone w piekarniku smakowały wyśmienicie. Do tego poczęstowała nas wyśmienitym czerwonym winem. Atmosfera od raz się rozluźniła. Swobodnie żartowaliśmy, śmialiśmy się i wspominaliśmy niewybredne sytuacje. Libby opowiadała także swoje przeżycia z wakacji, dzieciństwa, niektóre nawet z tego roku.
   Po kolacji wszyscy razem posprzątaliśmy, zmyliśmy naczynia i udaliśmy się do salonu. Usadowiliśmy się na ogromnej sofie przed telewizorem. Oczywiście nie obeszło się bez stereotypowej walki o pilota, a następnie o film. Razem z Libby miałyśmy ochotę na komedię romantyczną, natomiast Nathan chciał obejrzeć film o zombiakach.  Ze względu na naszą przyjaciółkę, która nienawidzi horrorów oraz chłopaka, który zasypia na filmach romantycznym postanowiliśmy włączyć dramat obyczajowy. Niestety produkcja nie była wyjątkowo ciekawa, ani interesująca. Znudziło nam się po niecałej godzinie i zgodnie postanowiliśmy położyć się spać.
   Nie było problemu z kolejnością do łazienki, ponieważ Libby posiadała cztery takie pomieszczenia. Przed snem przypomniałam sobie jeszcze o telefonie, który podłączyłam do ładowania. Rzeczywiście miałam kilka nieodebranych połączeń od Toma, dwa od Libby, sms-y od operatora i Sarah (co mnie zdziwiło). Niestety wyczekiwanych wiadomości od mamy nie zauważyłam. Spojrzałam smutno na swój telefon i odłożyłam go na miejsce. Miałam nadzieję, że rodzice niedługo się odezwą. Wybawiliby mnie od podróży do Baltimore, której bałam się jak ognia. Jednak z dnia na dzień wydawała mi się coraz bardziej nieuchronna.
   Przy zgaszonym świetle, weszłam do łóżka, ułożyłam się koło Libby i złapałam ją za rękę. Przyjaciółka odwzajemniła mój uścisk, po czym mnie przytuliła. Zasnęłam ze łzami w oczach oraz świadomością, że nie jestem tak zupełnie sama.
 


Komentarze

  1. Co zacznie się rozkręcać to koniec rozdziału! Znowu czekałam miesiąc i chyba Cię uduszę niedługo!
    Naprawdę masz szczęście, że warto tyle czekać na te rozdziały. Osobiście zaczynam mieć wątpliwości, którego facet lubić. Tom serio zachowuje się jak pedofil ;o Za to Nathan pokazuje swoją inną stronę. Zwariuję z niepewności jak tak dalej będziesz robić.
    Czekam na kolejny rozdział (minimum tydzień)!

    ~Niki

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie! Znowu długo Cię nie było! Nie rób nam tego więcej XDDD Notka super hiper zajebista. Pojawił się mój ulubieniec - Tom. Niezwykle gorący tajemniczy mężczyzna. Mam nadzieję, że spotkają się z Caroline wcześniej niż blogowy miesiąc :/ Co do Nathana, nie lubiłam go i pozostaje to bez zmian. Nadal widzę w nim słodkiego, niezwykle popularnego w szkole chłopczyka. Dlatego mam nadzieję, że jak to Car ujęła : "Albo się pozabijamy." Miesiąc mieszkania z Libby i Nathanem będzie czymś straszny i niezdrowym. Kto by tyle wytrzymał? Ja pewnie wybuchłabym już na samym początku. I życzę tego samego Caroline. Im szybciej pogodzi serce z głową, tym lepiej dla niej :D No to na tyle, nie będę już hejtować biednego Nathanka :P Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mogłaś zostawić ich na miesiąc samych w domu? W prawdzie to ładnie ze strony Caroline, ale moim zdaniem nie wytrzymają ze sobą. Mimo, że Tom serio zachowuje się jak pedofil to go UWIELBIAM. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że on ukrywa duuuży sekret i chyba Car nie powinna o tym wiedzieć. Trochę się boję o ich relacje.
    Mimo wszyto nie mogę się już doczekać rozdziału 12!!!!
    WENY

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam Twojego twittera, no i masz rację chyba czas zmienić tytuł opowiadania na "Tom Pedofil Bez Granic", jestem ciekawa co się dalej stanie! Proszę jak najszybciej dodaj kolejny rozdział!!! Ile można czekać?! Jesteś niesamowita!! Jeżeli masz jakichś hejterów, to oni na pewno nie dorastają Ci do pięt, mogą Cię co najwyżej po nich całować! Pozdrowienia!

    ~ Vendisy

    OdpowiedzUsuń
  5. Prooszę dodaj kolejny rozdział, ile można czekać?! :D

    ~ Vendisy

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie kibicuję Nathanowi! Jestem wręcz pewny, że dzięki wspólnemu mieszkaniu zbliży się do Car. Boję się tylko, że Libby im przeszkodzi :( Tom zaczyna mnie irytować z tym swoim wtrącaniem się w nieswoje sprawy. Powinien odpuścić skoro sam nie wie czy chce być z Caroline. Nathan będzie dla niej lepszym partnerem.
    Koniecznie dodaj nowy rozdział bo jak się wciągnę to mi się kończy post :C
    ~Lou

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

20. I pretend I’m not hurt.

12. I can't believe it's happened to me.

10. I don't li­ke the drugs but the drugs li­ke me.